piątek, 7 października 2016

Po Prostu Tini: Rozdział 1. (cz. 9.).

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjuYFgg5mYnt4DMCzdx9TkSMYrpnzIax1a0ih0wUUwqcr5ngfFz_Wa3QVoIyAiNjnQRFIOwY9JHKJBA7IS3FECDp2EVjjLZrL8siyK24Phmeehh-QEnMLomB4WQmolj0w_OJQCQlp_l9v0/s1600/tumblr_n1o6ul0Bgx1seie76o1_500.png 
W jej świecie 

Tini i Mariana, jej mama

Tini była bardzo zabawnym dzieckiem. Nie można się było z nią nudzić.
Chodziła po całym domu, tańcząc, podkradała mi ubrania, kosmetyki,
buty i stroiła się w nie godzinami przed lustrem, wymyślając, za kogo się
przebierze, albo też udawała piosenkarkę.

Nic a nic nie podobały jej się lalki ani typowe zabawki. Tworzyła sobie
własny świat: była w nim sprzedawczynią, nauczycielką albo wizażystką.

Ciągle zwracała na siebie uwagę, dzięki zdolnościom artystycznym.
Gdzie tylko była, chciała śpiewać, tańczyć i recytować.

Pamiętam szkolną akademię w szkole San Marcos, gdzie grała prostą
dziewczynę sprzedającą rogaliki. Po chwili ona i jej koleżanki prezen-
towały choreografię do Patito Feo. Na samym końcu występu Tini po-
zdrawiała widownię jak gwiazda przedstawienia! Rodzice umierali ze
śmiechu i nic nie rozumieli, a ja nie wiedziałam, gdzie się schować.

Córka uwielbiała chodzić do szkoły, aby spędzać czas z przyjaciółkami
i się bawić. Chociaż nie była najpilniejszą uczennicą, to jednak potrafiła
się przyłożyć do nauki i dostawała promocję za wkładany w naukę wy-
siłek.

Ulubioną częścią dnia Tini w szkole było południe: przynosiłam jej świe-
żo gotowane jedzenie, a ona zadowolona jadła obiad z koleżankami. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz