piątek, 4 maja 2018

Klątwa Tygrysa - Collen Houck

Polecam Wam książki z serii Klątwa Tygrysa autorstwa Collen Houck. 

Seria składa się z czterech książek:
1. Klątwa Tygrysa
2. Klątwa Tygrysa - Wyzwanie
3. Klątwa Tygrysa - Przeznaczenie
4. Klątwa Tygrysa - Wyprawa
Już niedługo pojawi się więcej informacji o tej mniej znanej serii powieści dla młodzieży.
 

niedziela, 17 lipca 2016

Po Prostu Tini: Rozdział 1. (cz. 7.).

Szkoła i ja
http://cs424829.vk.me/v424829556/1aa6/naLbezJnkMU.jpg 
O ile w przedszkolu bawiłam się naprawdę świetnie, o tyle
nie mogę powiedzieć tego samego o podstawówce i gimnazjum. Szkoła nie
podobała mi się zbytnio. Uczyłam się dużo, ale mimo wysiłków nie szło mi
za dobrze. Najtrudniejsze były dla mnie zajęcia z rozumieniem tekstu i ma-
tematyka. Byłam najmłodsza w mojej grupie i było to widać. Wydawa-
ło się, że brakuje mi dojrzałości. Ale dawałam sobie radę. Na koniec roku
i tak przechodziłam do następnej klasy - za włożony
w naukę wysiłek. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że szkoła i na-
uka nie przychodzą mi łatwo.
  Mam koleżanki, które są bardzo inteligentne i marzą o tym, aby stu-
diować, ja jednak nie miałam wielkiego zamiłowania do matematyki ani do
książek.Według rodziców moje zdolności miały się objawić na innym polu.
I rzeczywiście tak się stało: wcześniej było dla mnie czymś niemożliwym
nauczenie się tekstu na pamięć na lekcje, a teraz dostaję cały sce-
nariusz, czytam jeden raz i od razu zapamiętuję
wszystko. Tak samo się dzieje, gdy słyszę jakąś melodię w radiu i po-
tem od razu umiem ją powtórzyć. Tak właśnie jest z rzeczami, które
kocham!

  W szkole byłam zbuntowana. Wydawało mi się (jak wszystkim
dzieciom), że czasem nauczyciele chcieli mieć nad nami władzę, a kiedy
coś mi nie odpowiadało, musiałam powiedzieć to, co myślałam. Czasem
mnie karano, byłam wysyłana do dyrektora, zwykle dlatego, że niekiedy nie
mogłam się powstrzymać i wybuchałam śmiechem z byle powodu. Byłam
jednak dobrze wychowana, zawsze mówiłam z szacunkiem. Koniec koń-
ców miałam jednak charakterek. Mama mówiła, że nasza klasa zawsze ,,źle
się zachowywała''. Wszyscy. Prawda jest taka, że potrafiliśmy namieszać.
  Najgorsza rzecz, jaką zrobiliśmy, to było położenie plasteliny na krześle
jednej z nauczycielek. Wyobraźcie sobie, jak na nim usiadła i biedna pewnie
zorientowała się, co się stało, dopiero gdy wróciła do domu i zdjęła spodnie. 
Ale wiecie co, dziewczyny: tego nie wolno robić. Była to tylko psota,
ale jednak zła.
  W szkole obowiązywały surowe zasady, trzeba było chodzić z upiętymi
włosami, w podkolanówkach i w mundurku po kolana. Tymczasem ja na
przykład lubiłam mieć rozpuszczone włosy.  

sobota, 16 lipca 2016

Po Prostu Tini: Rozdział 1. (cz. 6.).

http://healthyceleb.com/wp-content/uploads/2015/08/Martina-Stoessel-pout.jpg 
Można prosić o autograf? 

Nie mam pojęcia, ile już dałam autografów, odkąd gram rolę Violetty. Setki,
nawet tysiące. Jednak wcale nie zapomniałam, że jako dziewczynka spę-
dzałam godziny na ćwiczeniu swojego podpisu i pisałam: ,,Z miło-
ścią, Tini''. I dziś, kiedy podpisuję się tak dziewczynom, ciągle pamiętam, jak
kiedyś dla zabawy ćwiczyłam autografy, jakie miałam dawać, na wypadek
gdybym została sławna.
 

Po Prostu Tini: Rozdział 1. (cz. 5.).

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/7d/c4/38/7dc438ace57ff9dab4534498f8468270.jpg
Pierwsze kroki 

Zaczęłam chodzić do żłobka Kids Sports, kiedy
miałam dwa latka. Mieszkaliśmy wtedy w mieszkaniu w Buenos Aires.
Z tych pierwszych kroków w szkolnym świecie niczego nie pamiętam, ale
mam z tego okresu kilka zdjęć. Wydaje się, że najważniejszą rzeczą, jaką
tam robiłam, była zabawa w przebieranki.
  Moje pierwsze wspomnienia przedszkolne zaczynają się, gdy miałam
cztery lata i poszłam do przedszkola San Marcos. Było to, kiedy przepro-
wadziliśmy się do San Isidro. Wtedy też poznałam moje obecne najlepsze
przyjaciółki.
  Było rewelacyjnie! Spędziłyśmy tam niesamowite chwile. Gra-
łyśmy i przebierałyśmy się cały czas.
  Bawiłam się doskonale! Bez dwóch zdań był to czas, gdy byłam dość
nieśmiała w stosunku do chłopców. W przedszkolu nie miałam
chłopaka i tak naprawdę musiałam na niego czekać
jeszcze długi czas. Były tam koleżanki, które już miały ,,narzeczo-
nych''. W dodatku zawsze była jakaś inna dziewczynka, która wszystkim
się podobała, ale mnie nikt jeszcze wtedy nie chciał wybrać na dziewczynę.
Ha, ha!